Szczepienia – to polska zdrowotna racja stanu

Dodano: 18 październik 2018 , Organizacyjne

Szczepienia – to polska zdrowotna racja stanu

 

Szczepionki, jako wielka zdobycz cywilizacji, są najskuteczniejszą metodą ochrony przed groźnymi chorobami zakaźnymi.

Idea szczepień ochronnych narodziła się z obserwacji natury. Gdy organizm ludzki zetknie się z osłabioną bakterią czy małą ilością wirusów, jego system immunologiczny wytwarza odporność, która chroni go przed zachorowaniem.

Szczepionka to właśnie preparat pochodzenia biologicznego, zawierający odpowiednio dobrane i wyselekcjonowane drobnoustroje chorobotwórcze. Wprowadzając do ustroju śladowe ilości wrogich, unieszkodliwionych mikroorganizmów lub tylko fragmentów ich DNA, prowokujemy odpowiedź immunologiczną. Dzięki temu układ odpornościowy rozpoznaje atakujące go wirusy i bakterie i unieszkodliwia je. Taka pamięć immunologiczna może trwać przez całe życie, ale może wygasać po kilku latach od zetknięcia z drobnoustrojem.

Przed kilku laty w Wielkiej Brytanii, na tle oszukańczych manipulacji medyczno-prawniczych, powstał bardzo szkodliwy dla zdrowia publicznego ruch antyszczepionkowy. W 1998 roku nieuczciwy lekarz Andrew Wakefield wraz ze współpracownikami ze szpitala Royal Free w Londynie zamieścili w poważnym, naukowym czasopiśmie "Lancet" artykuł, w którym opisali, że u ośmiorga dzieci w 6 dni po szczepieniu preparatem MMR przeciwko śwince odrze i różyczce wystąpiło zapalenie jelit, a następnie po 2 tygodniach od podanej szczepionki dzieci te zachorowały na autyzm. Dr Wakefield sugerował, że zawarty w szczepionce wirus odry uszkodził barierę jelitową, co spowodowało wchłanianie do krwi neuropeptydów odpowiedzialnych za zmiany w mózgu i rozwój autyzmu.

Wśród rodziców w wielu krajach pojawiła się fala strachu o zdrowie i bezpieczeństwo ich dzieci. Wówczas, również w Polsce, zaczęły powstawać zorganizowane ruchy antyszczepionkowe. W tym czasie nawet ówczesny premier Wielkiej Brytanii wraz z żoną odmówili zaszczepienia swego syna szczepionką MMR.

W USA powołano w tej sprawie komisję kongresu, mającą ustalić, czy istnieje związek między wspomnianą szczepionką a autyzmem.

Pojawiły się także artykuły sugerujące, że stosowane w niektórych szczepionkach substancje konserwujące na bazie związków rtęci (timerosal) zdolne są uszkodzić układ odpornościowy, w tym również mózg (obecnie timerosal został wycofany). Rozpoczęły się na szeroką skalę badania i dochodzenie w celu zweryfikowania tych zarzutów.

Pierwsze poważne wątpliwości o wpływie szczepionek na autyzm pojawiły się w 2004 r. Dochodzenie ujawniło że dzieci, które badał A. Wakefield, nie pojawiły się w szpitalach przypadkowo. Rodzice przynajmniej pięciorga z nich byli klientami adwokata, który wystąpił z pozwem przeciwko producentom szczepionki MMR, zarzucając im, że wywołuje autyzm. Okazało się, że lekarz A. Wakefield przyjął od tych prawników 55 tys. funtów.

Po tych informacjach „Lancet” zdecydowanie zareagował i fałszywy artykuł wycofał z bazy medycznej.

W różnych krajach przebadano wiele milionów dzieci, w samej Finlandii 2 miliony i nie potwierdzono związku szczepionki MMR z autyzmem. Lekarz okazał się oszustem i wkrótce został pozbawiony prawa wykonywania zawodu.

Niestety, pomimo tych niezaprzeczalnych dowodów ruchy antyszczepionkowe nie zaprzestały działania. Obecnie nawet przekonują, że objawy występujące u osób dorosłych, np. bóle mięśni czy zespół przewlekłego zmęczenia, to efekt szczepień w dzieciństwie. Jest to już zdecydowana nieprawda a nawet hochsztaplerstwo.

Należy jednak pamiętać, że pomimo że szczepionki są najbezpieczniejszymi lekami, to szczepienie nie jest pozbawione ryzyka, ponieważ ingeruje w układ odpornościowy. Są to tzw. niepożądane odczyny poszczepienne, np. w wyniku uczulenia na składniki szczepionki, niewłaściwe przechowywanie. Nieprawidłowe reakcje układu odpornościowego jeśli pojawią się, to w ciągu miesiąca. Są one jednak niezwykle rzadkie i dokładnie analizowane.

Aktualnie tzw. wyszczepialność szczepień obowiązkowych wynosi ponad 90%, zalecanych około 20%, a na grypę 4-5%, co lokuje nasz kraj prawie na końcu państw europejskich.

Aby populacja była zabezpieczona przed chorobami zakaźnymi, stan zaszczepienia nie może być niższy niż 85%. Aktualnie corocznie około 3 tys. rodziców pisemnie odmawia szczepień – w 2010 było ich ponad 3 tysiące, w 2012 r. nie zaszczepiono już 5,5 tysiąca najmłodszych dzieci, w 2015 już około 17 tysięcy, a w 2017 ponad 30 tys. (sic!). W województwie lubuskim w 2010 - 250, , a w 2017 – blisko tysiąc. W innych województwach jest znacznie gorzej.

Szczepienia wykorzeniły (eradykacja) ospę prawdziwą, wyeliminowały wiele chorób np. w Polsce od 30 lat nie ma polio, a spektakularnym dowodem ich skuteczności są szczepienia przeciw WZW typu B. Mianowicie przed 25 laty notowano ponad 40 zachorowań na tę chorobę na każde 100 tysięcy mieszkańców, a po wprowadzeniu szczepień wśród noworodków i starszej młodzieży WZW typu B występują tylko 4 zachorowania (spadek 10-cio krotny). Podobnie przedstawia się sytuacja ze spadkiem zachorowań na odrę, świnkę i różyczkę.

Jednak w krajach Zachodniej Europy w ostatnich latach wzrastają zachorowania na odrę i krztusiec, a nam grozi tzw. epidemia wyrównawcza, czyli zachorują te osoby, które się nie zaszczepiły. Szczepionka na krztusiec działa tylko około 5 lat i należy potem podawać dawki przypominające. Bardzo niebezpieczna jest odra, ponieważ po zachorowaniu może wystąpić ostre zapalenie mózgu.

Warto podkreślić, że szczepionki są najpowszechniej stosowanym preparatem w historii medycyny i trwa to już z ogromnym sukcesem od ponad 200 lat. Szczepieniami zajmuje się nauka – wakcynologia, której nazwa pochodzi od łacińskiej „vaccinus” na uhonorowanie Edwarda Jennera, który był wynalazcą pierwszej nowożytnej szczepionki przeciw ospie prawdziwej opartej na bydlęcym wirusie ospy (vaccinia).

Na zakończenie rozważań o potrzebie zwalczania ruchu antyszczepionkowego poprzez dobrą i rzetelną informację o wartości szczepień warto przypomnieć, w jakich latach wynaleziono najpopularniejsze szczepionki: ospa - 1796, wścieklizna – 1882, tężec, błonica – 1890, cholera – 1892, krztusiec – 1920, gruźlica – 1927, grypa – 1945, polio – 1952, odra – 1964, różyczka – 1970, ospa wietrzna – 1974, WZW typu B – 1981, WZW typu A – 1992, HPV – 2004.

Trwają intensywne badania nad nowymi szczepionkami, które mają chronić przez wąglikiem, WZW typu C, boreliozą, AIDS, helicobacter pylori, malarią czy nową doustną przeciwko grypie.

Być może dzięki inżynierii genetycznej w przyszłości szczepionki będzie można hodować na polach uprawnych. Umożliwia to proces tzw. transgenicznej implantacji, polegający na wbudowaniu materiału genetycznego zarazka do komórek warzywa lub owocu np. do sałaty czy banana.

Nowe podejście do szczepień to próby odczulania, które są swego rodzaju szczepieniami. Jego celem jest przyzwyczajenie organizmu do pewnej dawki alergenu. Jeszcze inny problem to szczepionki przeciwnowotworowe. Ich wytwarzanie polega na wychwytywaniu komórek nowotworowych, przygotowaniu z nich szczepionki i podawaniu jej pacjentowi, aby mógł uruchomić własny układ odpornościowy po zastosowaniu leczenia tradycyjnego. Szczególnie dotyczy to czerniaka złośliwego, raka jelita grubego czy raka nerki – nowotworów o udokumentowanej immunogenności.

Wakcynologia jeszcze może nas pozytywnie zaskoczyć.

Włodzimierz Janiszewski

lekarz specjalista epidemiolog

rejestr lekarzy:

Rejestr lekarzy

Nasz biuletyn:

Doktor

Polub nas:

Facebook